Do Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego – list otwarty

Zachęcamy Państwa do wysyłania poniższego listu na następujące adresy:

listy@prezydent.pl, kontakt@kprm.gov.pl, sprm@kprm.gov.pl, cirpress@kprm.gov.pl,  das@kprm.gov.pl, instytut@allerhand.pl, konkurs-zalozenia@nauka.gov.pl, 

oraz do publikacji na wszelkich blogach, stronach internetowych i forach, oraz drukowania w gazetach.

Do Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego – list otwarty

Szanowny Panie.

My, katolicy w sieci skupieni w Legionie św. Ekspedyta i na skrzynkach meilowych śledzimy Pańskie wypowiedzi i jesteśmy bardzo zaniepokojeni filozofią na której buduje Pan myślenie o państwie. To filozofia niemieckiego idealizmu zbudowana na Heglu, a Hegel przepisał na filozofię to co Luter napisał w teologii o Bogu, stąd i  błędna antropologia Niemców i Rosjan, a także Ameryki dokąd uciekli niemieccy filozofowie za Hitlera.
Wiemy to z czternastoletniego pobytu ks. prof. Guza w niemieckich archiwach gdzie badał Hegla i niemiecką filozofię na zlecenie Kościoła.

Prof. Guz reprezentuje Lubelską Szkołę Filozoficznego Realizmu założoną przez O. Krąpca w przeciwieństwie do Szkoły Frankfurckiej wykładanej na całym świecie, dziś głoszącej neomarksizm- na tym Pan buduje powołując się na Maksa Webera i innych- ta droga zawsze prowadzi do totalitaryzmu prawnego, przestrzegał Polaków przed tym mnożeniem głupiego prawa JPII w książce ”Pamięć i Tożsamość”.

My, Polacy mamy skarb w postaci Szkoły Lubelskiej i nikt po to nie sięga, a Pan otacza się socjologami która to paranauka pochodzi od Niemców i traktuje człowieka jak jednostkę statystyczną, ”zasób ludzki”, jak kopalinę lub kapitał do wzięcia, nie jak osobę- podmiot samodzielny i ważniejszą niż byt relacyjny- drugorzędny jakim jest państwo- to państwo ma służyć osobie, nie odwrotnie jak jest w marksizmie.. Wygląda, że przez całe zycie czytał Pan niewłaściwe książki. Podział narodu na liberałów i socjalistów jest błędem ontologicznym i antropologicznym. Nie ma ”socjalizmu z ludzką twarzą”. Błędu jako konsekwencji fałszywego paradygmatu nie da się naprawić. Mamy dość szkodliwej i płytkiej propagandy sukcesu kiedy korzenie gniją.

Bardzo prosimy o uważne przeczytanie materiału który oddaje w wielkim skrócie istotę sprawy;

http://www.polishclub.org/2014/12/25/henryk-dyrda-wielka-manipulacja-wokol-osoby-ojca-mieczyslawa-alberta-krapca-op-1/

Z poważaniem za dobre chęci

Iza Rostworowska

Kraków, Gontyna 10/3

PS. Czytam na stronach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa że Konkurs na Założenia do Ustawy o Szkolnictwie Wyższym wygrał im. in Instytut Allerhanda. Czy polski rząd reprezentuje jeszcze katolicki naród i katolicki rozum który nie ma sobie równych? Czy namysł KK nad prawdą który jest jej najbliższy nie wystarczy i musimy się cofać do czasów ciemnych? Czy cywilizacja chrześcijańska niewystarczająco upadła i trzeba ją dobić ideami lansowanymi przez masonów?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Maurycy_Allerhand

Do polskich bibliotek już dobrała się fundacja Sorosa. Polskie podręczniki historii nadal kłamią naszym dzieciom. Nie wykłada się teologii i filozofii katolickiej na uniwersytetach, ale coraz większe absurdy i kolejne ”teorie krytyczne”. Historia Pana Kluski pokazuje jasno jak to się odbija na każdym Człowieku.

Kto tu rządzi? Sejm i Rząd czy jakieś fundacje i gremia za plecami i za nasze podatki? To może rząd jest nam zbyteczny skoro tylko zleca i to nie wiadomo komu.

Żądamy głębokich zmian ustrojowych i strukturalnych.

Nie dostaniecie głosów katolików w przyszłych wyborach jeśli tak będzie dalej. Będziemy w internecie walczyć z wami ogniem i siarką. Poprawcie się natychmiast.

Reklamy

Do P. Jana Bińczyckiego, Gazeta Wyborcza, Dodatek Krakowski- List Otwarty

Szanowny Panie Janku

W krakowskim dodatku Gazety Wyborczej z dn. 28. 08. 2016 wywołał mnie Pan do tablicy listem pt. ”Do usuwania książek z bibliotek nie wzywał dotąd nikt [LIST]” w którym raczył Pan odnieść się do listu otwartego napisanego przez panią Teresę Garland do Ministra Glińskiego pod którym złożyłam swój podpis uważając list za szczery i konieczny mimo potknięć. Odniosę się więc zarówno do formy (niewybrednej szydery jaką zaserwował Pan swoim czytelnikom) jak i do treści, tylko z powodu zaniepokojenia części rodziny czerpiącej wiedzę o świecie przede wszystkim z Wyborczej, bo ja mam inną lekturę.

Rzetelny (klasyczny) krytyk odnosi się do faktów, nie do własnych interpretacji czy lęków z którymi dyskutuje. Gdzie w liście do ministra znalazł Pan żądanie lub choćby sugestię usuwania książek z bibliotek?
Arystotelesowska (klasyczna) definicja prawdy mówi;- ”Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą”
Dlaczego lewicowe media tak frywolnie podchodzą do prawdy?

Może wchłonął Pan neolewicowe treści w korytarzach redakcji nie u źródeł pisanych i nie wie że przewrotne nastawienie do prawdy pochodzi od Horkheimera i Adorno ( autorów ”teorii krytycznej”), założycieli ”szkoły frankfurckiej” która metodę krytyczną uczyniła alternatywną do tradycyjnej metody dochodzenia prawdy (w pojęciu chrześcijańsko-greckim). Ludzkość doświadczyła że z samej krytyki nie wynika prawda ale zranienia i chaos, tak jak zło nie rodzi dobra.

Genealogia tej jałowej metody w wielkim skrócie jest taka, że Adorno był synem Blocha, Bloch synem Marksa, Marks synem Hegla, a jego matką był Luter. Hegel przepisał na filozofię to co Luter w teologii powiedział o Bogu, że jest w Nim prawda i fałsz, dobro i zło. Jeśli okazuje się że Bóg jest tak usprzeczniony wewnętrznie, to za takiego Boga i za taką prawdę dziękujemy, prawda? Z takiej ‚prawdy’ urodził się przecież nazizm i komunizm, socjalizm i liberalizm, dwie wojny i Holokaust, oraz dzisiejsza neolewica która dobija rozum cywilizacji. Zbiegiem okoliczności ogromna większość filozofów niemieckiego idealizmu (który sfałszował tradycyjną, arystotelesowską metodę dochodzenia prawdy) była pochodzenia (teraz powiem na głos to słowo) Żydowskiego. Nie bójmy się słów; Polak, Niemiec, Rosjanin, Żyd. Narody są i będą, i będą się różnić.
Oto i krótka historia Pańskiej metody dowodzenia własnej racji.
Polska prawica woli więc alternatywną do frankfurckiej Lubelską Szkołę Filozoficzną założoną przez O.Krąpca. Cytuję ze strony;
”Na początku lat 50-tych komunistyczne władze w Polsce nasiliły akcję nauczania filozofii marksistowskiej na wszystkich szczeblach szkół – wyższych oraz średnich – z zamierzeniem w miejsce światopoglądu chrześcijańskiego wprowadzenia ideologii materialistycznej.
Zorganizowana przez ówczesne władze akcja ideologizacyjna i antynarodowa skłoniła wykładających filozofię w KUL (S. Swieżawski, J. Kalinowski, M. A. Krąpiec) do obrony „rozumu filozoficznego” i suwerenności polskiej kultury przez przemyślaną pracę naukową i dydaktyczną w zakresie filozofii. ”

My, ”prawicowy plankton” porzuciliśmy Wyborczą, bo krytyka goniła krytykę, ale bez twórczych wniosków. Koń widzi, że samą krytyką nie zbuduje się domu, państwa, prawa, zgody społecznej, sensu. Do budowy dobra wspólnego potrzeba twórczego ducha, ale zablokowany ideologią intelekt nie jest zdolny do jakiejkolwiek kreacji (nie ma soli) stąd mimo coraz lepszych pralek i samochodów otacza nas bezbrzeżna jałowość i brak sensu -jaki sens ma Pańska pisanina lub penetrowanie peryferiów? Czego to Pan wypatruje?
Co Pana tak niepokoi w naszej politycznej aktywności?
”Boję się, że kiedyś trafi do odbiorców, którzy postulatom obu pań przyklasną ( …..) Powiecie państwo – ot, marginalny, prawicowy folklor. Powiecie – nie warto reagować i nagłaśniać takich kuriozalnych pomysłów (…..)
Nie wiem, jakimi jednostkami mierzyć stopień „zmanipulowania ideologicznego”, ale czuję, że mój nakazuje bezwzględnie stosować przepisy i bronić Marksa, wsparłszy się na Lutrze.”

Środowisko Wyborczej które traci wpływy polityczne i co gorsza ideologiczne boi się że może niedługo stać się ”marginalnym folklorem” bo obecny folklor (jakaś pani Tereska ze Skawiny i pani Iza) szukają w bibliotekach publicznych filozofów katolickich? Bo nie idzie Panu przecież o przegranego Komorowskiego i książkę Sumlińskiego (wygrał właśnie proces w sądzie o czym nie poinformowaliście) , czy Miszalskiego. Wy boicie się „Roczników filozoficznych” KULu i „Ethosu” bo za tym mogą pójść żądania zmiany ustroju prawa więc konstytucji, jak już baby na kasie w supermarkecie i odźwierni odkryją kim są, bo przecież i oni szukają odpowiedzi na podstawowe pytania. Pan Rzepliński i legion jego uczniów zapłaczą się widząc swoją zbędność. Stąd to Pańskie ”boję się”?

Środowiska lewicowe też pisały listy do swojego ministra;
27.01.2013 ukazał się w Wyborczej list do Ministra Zdrojewskiego ws. zakupów dla bibliotek podpisany przez twórców ”kultury” ( mamy ostatnio jakąś kulturę, czy raczej systematyczne dotowanie miernego piśmiennictwa o niczym?)
Autorzy listu sami to przyznają;
”Prosimy o to, by Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydając publiczne pieniądze między innymi na niezwykle cenną „promocję Polski jako kraju kultury” podjęło jeszcze większy wysiłek na rzecz zmiany , w jakiej znajduje się kraj, w którym ponad połowa społeczeństwa nigdy nie sięga po książki.”

Kto doprowadził Polskę do tak ”tragicznej sytuacji kulturalnej” że ludzie ”nie sięgają po książki”?
Skoro ludzie nie czytają twórczości podpisanych w liście autorów i dziennikarzy to znaczy że oferta im się nie podoba i żadne ”większe wysiłki” nie ożywią trupa. Całe to towarzystwo bez różnych dotacji budżetowych i zamorskich zwiędło by w jedną dobę jak kwiat kaktusa, prawda?

Pomylę się domniemaniem że martwicie się o polskie umysły w imieniu pana Sorosa który uratował ostatnio Wyborczą zakupem udziałów?

”486 bibliotek publicznych z gmin wiejskich, wiejsko-miejskich oraz z małych miast do 20 tys. mieszkańców dołączy do 3327 placówek biorących już udział w Programie Rozwoju Bibliotek w ramach zakończonego właśnie naboru do III rundy.

„Jestem przekonany, że w placówkach, które dołączyły do sieci bibliotek biorących udział w Programie tkwi wielki potencjał, a jego wykorzystanie zapoczątkuje i wzmocni ważne zmiany w kolejnych miejscach na mapie Polski. Dzięki udziałowi w tym przedsięwzięciu biblioteki będą lepiej odpowiadać na potrzeby mieszkańców, zaczną częściej korzystać z nowych technologii informacyjnych, odgrywając zarazem istotną rolę w rozwoju swoich lokalnych społeczności” – mówi Jerzy Koźmiński, Prezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.”

Czytelnik sięga po książkę z własnej i nieprzymuszonej woli- „Metafizyka” O. Krąpca została przetłumaczona na 36 języków, nawet chiński. Mamy to w bibliotekach? Mamy bestsellery Vittorio Messoriego? Mamy książki bp. Rysia?- świetnie się sprzedają- Pani Tokarczuk ma na you tube średnio kilka tysięcy wyświetleń, biskup kilkadziesiąt z tendencją wzrostową choć media głównego nurtu nie robią mu reklamy, a budżet państwa nie czyni żadnych ”wysiłków”.
Co do twórczości biskupów przypomnę że biskup poznański W. Goślicki napisał amerykańską konstytucję o czym wie każdy student prawa w Ameryce. Mamy to w bibliotekach?

Proszę się nie martwić, nam nie jest wszystko jedno. To Panie Janku maszeruje przez kulturę i instytucje ‚demokracja i wolność’ które to hasła nie schodzą z waszych łamów. To my;- Komitety Obrony Demokracji i Wolności chcemy mieć wpływ, życzymy sobie by za nasze podatki w bibliotekach był Wybór co Wyborczej powinno się podobać, a nie ‚niepodobać’. My, mohery poznaliśmy już Sein und Zeit, nudzi nas Habermas (wolimy Ratzingera), a teraz chcemy filozofów KULu i cywilizacyjnej ciągłości myśli od samej głębi Arystotelesa przez Tomasza i Augustyna i ich szlachetnych następców. Nie mamy Pańskiego płaszcza, i co nam Pan zrobisz?

Pozdrawiam serdecznie w imieniu legionu czytelników książek

Iza Rostworowska
Kraków, Salwator

*
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,35797,20612942,do-usuwania-ksiazek-z-bibliotek-nie-wzywal-dotad-nikt-list.html

Link do treści listu wysłanego do Ministra Glińskiego w sprawie bibliotek:

https://fidespolska.wordpress.com/2016/08/15/biblioteki-w-sluzbie-polakom-list-otwarty-do-ministra-glinskiego/

 

Zaangażowanie polityczne dotyczy wszystkich i służy wszystkim

42. Miłość okazywana i służąca osobie nigdy nie może być oderwana od sprawiedliwości: tak jedna, jak i druga — każda na swój sposób — wymagają pełnego i rzeczywistego uznania praw osoby, której podporządkowane jest społeczeństwo ze wszystkimi swoimi strukturami i instytucjami149.

Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość służąc — jak zostało powiedziane — osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych.

Przeciwnie, Sobór Watykański II mówi o tym w sposób niezwykle znaczący: „Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku”150.

Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa, jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń: „Wspólnota polityczna — czytamy w Konstytucji Gaudium et spes — istnieje więc dla dobra wspólnego, w którym znajduje ona pełne uzasadnienie i sens, i z którego bierze swoje pierwotne i sobie właściwe prawo. Dobro zaś wspólne obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość”151.

Ponadto polityka na rzecz osoby i społeczeństwa przyjmuje jako stały kierunek postępowania obronę i promocję sprawiedliwości, rozumiane jako „cnota”, w której wszyscy winni być wychowywani i jako „siła” moralna, która wspiera zaangażowanie na rzecz praw i obowiązków każdego i wszystkich, mając za podstawę osobistą godność ludzkiej istoty.

Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on, w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są „jawne” i „czyste”, zgodnie z tym, czego — zresztą słusznie — ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/christifideles.html