Uwagi na temat ekonomii i bytu obywateli RP – Dr Olgierd Bagniewski

Wypowiadam się dzisiaj jako Obywatel i chciałbym podzielić się z Państwem paroma moimi przemyśleniami na temat bytu obywateli. Uważam, że bardzo dobrze się stało, że tematyka tej konferencji została przez nasz klub podjęta. Tym bardziej, że, proszę zauważyć, że w warunkach istnienia tak agresywnej i niekonstruktywnej opozycji totalnej, rząd, aby móc kontynuować swoją misję musi w jakimś stopniu poprawiać, w szerokim tego słowa znaczeniu, byt obywateli.

Dalsze zwiększanie konsumpcji indywidualnej właściwie nie jest możliwe, a już na pewno nie wtedy, jeżeli równocześnie planujemy przebudować gospodarkę repolonizować ją i re-industrializować.

A najważniejsze wprowadzić ją na tory rzeczywistego rozwoju, a nie, jak dotychczas, jedynie wzrostu PKB, często kosztem możliwości rozwojowych. I to wszystko w warunkach koniecznego zwiększenia wydatków obronnych.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że

1. W całym okresie po 1990 r bieżąca konsumpcja indywidualna rosła szybciej niż PKB, przy czym tempo wzrostu jej w latach 90-tych było ok. 2-krotnie szybsze od tempa wzrostu PKB. Potem ta różnica temp zmniejszyła się, ale taka tendencja utrzymuje sie nadal.

2. Konsumpcja indywidualna jest wysoce importochłonna, a to oznacza, że jej zwiększanie będzie negatywnie przekładać się na bilans handlowy.

3.Nastąpiło olbrzymie rozwarstwienie materialne społeczeństwa, co jest patogenne, a pojawienie się bezrobocia dziedzicznego jest bardzo trudne i drogie do zwalczenia. ( ponad 3 mln ludzi w Polsce żyje w ubóstwie, a zaledwie 1 mln w wyraźnym dobrobycie).

4. Pewna poprawa tej sytuacji nastąpiła głównie dzięki programowi 500+ finansowanemu z budżetu. Dalsze wykorzystywanie w tym celu budżetu jest niemożliwe ze względu na dług publiczny, który przekroczył już bilion zł.

5. Na dodatek rozhuśtane są aspiracje konsumpcyjne społeczeństwa, praktycznie nie zaspakajane z w/w powodów.

6. Aby osiągnąć odczuwalne niezmniejszenie konsumpcji musi ona faktycznie rosnąć min 3% rok do roku. Wtedy dopiero społeczeństwo będzie uważało, że konsumpcja nie zmniejszyła się.

Równocześnie nie można poprawić bytu społeczeństwa przez zwiększenie jego praw wolnościowych, gdyż wolność mamy a można nawet uznać, że w wielu obszarach liberalizm Państwa jest zbyt duży. Miedzy innymi mam tu na myśli zbyt łagodne traktowaniu szerokiej grupy przestępców począwszy od gangsterów a skończywszy na przestępcach gospodarczych i co najgorsze, barku nieuchronności kary.

To co niezwłocznie można uczynić, jest związane z postulatem zmniejszenia opresyjności Państwa wobec obywateli. Powinno to przejawiać się w zmniejszeniu niepotrzebnej i kontr-produktywnej biurokracji oraz części obciążeń podatkowych a głównie podatkach od dochodów osobistych. Wyeliminowanie zbędnej biurokracji to ulga dla obywateli, oszczędność dla państwa i możliwość wykorzystania tych środków i czasu na produktywne cele. Ważny w tym względzie jest system podatkowy, jak również praktyka jego działania.

Podatek to po niemiecku „Steur”- „Steur ” znaczy kierować. Taki jest źródłosłów niemieckiego słowa „podatek” . Podstawowym celem systemu podatkowego powinno być takie oddziaływanie na gospodarkę i społeczeństwo by ta pierwsza jak najszybciej się rozwijała, a społeczeństwo stawało kreatywne i twórcze.

W żadnym przypadku, podatki nie mogą być traktowane jako „zapchajdziura” dla problemów budżetowych. Nie mogą też być przejawem opresyjności państwa, na ile to możliwe.

Uważam, ze wpływy podatkowe pochodzić powinny głównie z opodatkowania konsumpcji, następnie produkcji, a w najmniejszym z opodatkowania dochodów osobistych ludności. Jeżeli w ogóle ?

Pragnę zauważyć, że ściąganie podatków osobistych jest bardzo drogie i pracochłonne, angażujące olbrzymią ilość pracy i kreujące wiele frustracji, a na dodatek może być elementem demoralizacji społecznej, gdyż może uczyć, że warto oszukiwać własne państwo, szczególnie, gdy podatki są wysokie, a aparat nieudolny, bądź skorumpowany.

Podatkowanie dochodów osobistych zmniejsza możliwości tworzenia oszczędności, z których powstają inwestycje. Oczywiście wpływające podatki mogą być podstawą inwestycji państwowych, lecz te są na ogół znacznie mniej efektywne od prywatnych. Odstępstwem są inwestycje infrastrukturalne, kiedy inwestor prywatny prawie nigdy nie zastąpi państwa. Uzyskiwanie danin dla fiskusa od firm jest znacznie mniej pracochłonne i tańsze ze względu na skalę podmiotów gospodarczych wobec osób fizycznych. Ze ściągalnością tego podatku bywa różnie, ale o tym poniżej.

Największe wpływy uzyskuje fiskus z tytułu VAT, i wydaje się, że Państwo powinno przesuwać swoje źródła podatkowe z PIT’u i CIT’u na VAT ponieważ dwa pierwsze obniżają możliwości inwestycyjne, VAT jest z kolei podatkowaniem konsumpcji, a zatem demotywuje społeczeństwo do konsumowania na rzecz oszczędności. Podatek VAT jest też znacznie mniej bolesny dla obywateli, gdyż znacznie trudniej go zauważają.

Aby ograniczać marnotrawstwo związane z kosztami podatkowania społeczeństwa, a równocześnie ograniczyć uciążliwości związane z samą procedurą ściągania proponuję przemyślenie dwóch rozwiązań:

  1. Podniesienie kwoty wolnej od podatku do wysokości takiej, iż ubogi, bądź średnio zarabiający pracownik nie płaciłby w ogóle PIT’u, a kwota wolna liczona była by na osobę w rodzinie. Równocześnie ponad ową kwotę należałoby wprowadzić podatek liniowy.

  2. To rozwiązanie niesie z sobą następujące zalety:

– w portfelach obywateli zostaje więcej pieniędzy a ustalanie kwoty wolnej od podatków na członka rodziny, w tym dzieci, będzie mieć pozytywne skutki demograficzne, co w obecnej sytuacji jest bardzo pożądane;

– zmniejszy uciążliwość związaną ze składaniem deklaracji, wnoszeniem korekt, etc.
Już obie te kwoty zostaną pozytywnie odebrane przez społeczeństwo. Przy takim rozwiązaniu nie ma potrzeby utrzymywania absolutnej większości aparatu służb skarbowych, w celu sprawdzania prawidłowości wypełnienia deklaracji finansowych. W przypadku ludności nieprawidłowości wynikają głównie z niezrozumienia i błędów arytmetycznych, często groszowych.

I wreszcie jeszcze jedna ważna zależność, uproszczenie systemu eliminuje potrzebę zatrudniania doradców podatkowych. Są to prawie w 100% bardzo dobrze opłacane, świetnie wykształcone, pracowite i kreatywne osoby. To trzeba być swoistym geniuszem, bądź idiotą by część najbardziej produktywnej siły roboczej zatrudnić przeciwko interesom Państwa.

Druga propozycja jest bardzo prosta i polega na całkowitej likwidacji PIT-ów, co oznacza również likwidację działów urzędów skarbowych obsługujących osoby fizyczne. Oczywiście takie rozwiązanie spotka się z wysoce pozytywną oceną przez wyborców.

Dodatkowo spowoduje, ze kilka a nawet kilkadziesiąt tysięcy zamożnych cudzoziemców przeprowadzi się do Polski. Jeżeli nawet część z nich nie będzie mieszkać stale w Polsce, będą musieli np. posiadać mieszkanie, spędzać tutaj jakaś część roku – co wiąże się z kreacją dodatkowego popytu.

Ubytek netto, co oznacza mniejsze wpływy dla budżetu dodatkowo pomniejszone o dotychczasowe koszty utrzymania aparatu skarbowego i redukcję wpływów wynikających z wykreowanego popytu, może łatwo być zbilansowane przez zwiększenie wpływów z VAT-u, co jest podatkiem psychologicznie mniej bolesnym dla obywateli.

Często, dobrze wykształceni pracownicy urzędów skarbowych będą mogli być równocześnie zatrudnieni znacznie bardziej produktywnie dla gospodarki, co też jest zaletą proponowanej zmiany.

Oczywiście wcześniejsze uwagi dotyczące obniżki kosztów aparatu skarbowego i zaniku zapotrzebowania na doradców podatkowych są również w pełni aktualne.

Jeżeli chodzi o podatek CIT, to oczywiście nie proponuję aż takiej rewolucji, i zastosowałbym następująca zasadę: o ile wysokość podatku CIT przekraczać będzie jeden procent obrotu firmy, to może ona płacić podatek CIT. Jeśli jednak jest on mniejszy, to musi ona wpłacać 1% przychodu do budżetu. Dla zdrowej, w miarę dobrze prowadzonej firmy takie obciążenie jest łatwe do udźwignięcia.

W ten sposób uniknięto by całkowitego, lub prawie całkowitego unikania płacenia podatków przez podmioty gospodarcze, co jest u nas prawdziwą plagą szczególnie w przypadku dużych zagranicznych firm, które dzięki mechanizmowi cen transferowych unikają opodatkowania w Polsce, co pozbawia fiskusa znacznych wpływów. Według danych MIF-u, za pomocą cen transferowych z Polski wyprowadza się rocznie 90 mld zł.

Proponuję też rozważenie wprowadzenia podatku liniowego dla przedsiębiorstw. Doświadczenia bułgarskie w tym zakresie są więcej niż pozytywne. Takie działania doprowadziły, po wieloletnim deficycie budżetowym, do pojawienia się nadwyżki budżetowej i możliwości następnego obniżenia stopy podatkowej.

Jeżeli chodzi o VAT, to w ostatnim roku nastąpiło znaczne uszczelnienie systemu, choć zapewne nie jest to sytuacja bliska ideału.

Na koniec, chciałbym mocno zaakcentować fakt, że większość dotychczasowych mechanizmów wzrostu gospodarczego została wyczerpana. Proponuję by jedną z kolejnych konferencji poświęcić innym możliwym mechanizmom.

Ostatnio czytałem materiał o szansie jaką dla gospodarki i społeczeństwa może być reprywatyzacja, uczciwa i kompletna, przeprowadzona w sposób dający dodatkowe bodźce prorozwojowe a nie będąca obciążeniem dla budżetu. A na dodatek eliminująca znaczne patologie, które nagłośnione były przy okazji afer w Warszawie, a które występują również w Królewskim Krakowie, … ale jest to temat na osobną konferencję.

Dr Olgierd Bagniewski

Artykuł dot. spotkania KORREUSa i AKO w dniu 14 stycznia 2017 roku w Krakowie. Więcej w linkach poniżej:

https://fidespolska.wordpress.com/2017/01/17/relacja-ze-spotkania-korreusa-i-ako-w-krakowie-14-01-2017/

http://nikander.neon24.pl/post/136434,korreus-vs-ako-dyskusja-w-cuglach

Reklamy